PLFA 8: poznaliśmy ćwierćfinalistów

Autor: Marcin Malinowski Opublikowano dnia: 20 września 2017 | Komentarze: 0

W miniony weekend rozegrano ostatnie turnieje eliminacyjne PLFA 8. Futboliści w sobotę spotkali się w Szczecinie, a w niedzielę w Warszawie, Opolu i Poznaniu. Poznaliśmy już komplet ćwierćfinalistów, wśród których znalazły się zespoły Husarii Szczecin B, Białych Lwów Gdańsk, Warsaw Eagles B, Warsaw Sharks B, OFM Bielawa Snakes, Wizards Opole, Kozły Poznań B oraz Warriors Lubin. 

Gdańska niespodzianka
Pewnie po pierwsze miejsce zmierzała Husaria Szczecin B, wygrywając wszystkie trzy spotkania eliminacyjne. W ostatnich z nich szczecinianie pokonali, bez straty punktów, Griffons Słupsk. Podobnie, choć z mniejszą przewagą zwyciężyły Białe Lwy Gdańsk przeciwko Cougars Szczecin. Rezerwy z Topligi i ekipa znad morza nie pozostawiły więc złudzeń rywalom i zmierzyły się w walce o przodownictwo w grupie. Całkiem wyrównany pojedynek zakończył się dość nieoczekiwanym triumfem gdańszczan, którzy wykorzystali dekoncentrację w szeregach szczecinian. W rywalizacji o trzecie miejsce niespodzianki ostatecznie nie było i triumfowały podrażnione brakiem awansu do kolejnej fazy Kuguary, choć i Gryfy miały swoje momenty. 

Husaria B w ćwierćfinale zmierzy się z rezerwami Kozłów Poznań, które wygrały grupę zachodnią, na ich terenie. Białe Lwy zagrają zaś z Warriors Lubin. Turniej ten odbędzie się w Poznaniu 1 października.

- Zagraliśmy dwa świetne spotkania. Linie ofensywna i defensywna dominowały od pierwszej akcji do końcowego gwizdka. To był wspólny wysiłek 36 zawodników i wszyscy czekamy na kolejny mecz – stwierdził trener główny Białych Lwów Gdańsk, Mike Ricci. 

- Pierwszy mecz zagraliśmy tak, jak było to zaplanowane. Skuteczna defensywa i zgranie w ataku pozwoliły nam zbudować przewagę i do końca kontrolować przebieg spotkania. W spotkaniu z Białymi Lwami zawodnicy poczuli już wielkie rozluźnienie i nie potrafili skutecznie egzekwować zagrywek. Mimo wszystko uważam, że potrzebny był taki zimny prysznic dla niektórych, bo do tej pory zwycięstwa przychodziły trochę zbyt łatwo. Teraz już wiedzą, że na każdy sukces trzeba ciężko zapracować. Do Poznania pojedziemy bez ciężaru bycia faworytem, co też ma swoje plusy. Do tego, na turniej ćwierćfinałowy będziemy mieli wzmocnienie w postaci kolejnego reprezentanta Polski więc liczymy że pozwoli to nam odmienić niekorzystny obraz drużyny po ostatnim meczu - przyznał Piotr Krakowski, trener Husarii Szczecin B. 

- To rozczarowujące, bo liczyliśmy, że uda się wygrać z Białymi Lwami. Ekipa była naprawdę fajnie przygotowana. W tym meczu bardziej przegraliśmy ze sobą. Zadecydowały indywidualne błędy - krótko podsumował poczynania drużyny Cougars Szczecin jej prezes, Tomasz Leszczyński. 

- To dla nas koniec sezonu. Wiedząc, że gramy z zespołem, w którym są zawodnicy występujący w Toplidze i ze spadkowiczem z PLFA I wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo w grupie. Na boisku połowa składu to byli pierwszoroczniacy, więc nabraliśmy doświadczenia. Jak mówiłem przed sezonem, przyszedł czas na zmiany, mamy prawie samych nowych graczy. Uważam, że zaprezentowaliśmy się dobrze. W meczu o trzecie miejsce przez chwilę byliśmy na prowadzeniu. Przed sezonem wyrzuciliśmy sporo pozorantów z drużyny, którzy nic nie wnosili. Czeka nas teraz rekrutacja i przygotowania do sezonu 2018. Chcemy rozegrać jeszcze dwa mecze towarzyskie w tym roku i zebrać kolejne doświadczenia. Dużym zaskoczeniem jest pierwsze miejsce Lwów, gdyż obstawiałem Husarię. Gdańsk zrobił naprawdę bardzo duży postęp w porównaniu do pierwszego turnieju - zauważył Paweł Chlebny, menedżer i zawodnik Griffons Słupsk. 

Wyniki 2. turnieju Grupy Północnej PLFA 8
Husaria Szczecin B - Griffons Słupsk 30:0 (12:0, 6:0, 6:0, 6:0)
Cougars Szczecin - Białe Lwy Gdańsk 0:20 (0:6, 0:0, 0:8, 0:6)
Mecz o 3. miejsce w grupie: Griffons Słupsk - Cougars Szczecin 12:26 (0:0, 6:6, 0:14, 6:6)
Mecz o 1. miejsce w grupie: Husaria Szczecin B - Białe Lwy Gdańsk 6:14 (6:0, 0:6, 0:8, 0:0)
 

Ćwierćfinał jednak nie dla Lowlanders
Bardzo ciekawie było za to w grupie wschodniej. Niezwykle istotny był mecz otwarcia trzeciego turnieju, w którym zmierzyli się Primacol Lowlanders Białystok B oraz Warsaw Eagles B. Wydawało się, że nic nie zatrzyma Ludzi z nizin, ale brakowało im reprezentanta Polski i nominalnego rozgrywającego Eryka Mąkowskiego a Orły stanęły na wysokości zadania. Białostoczanie musieli z uwagą spoglądać na poczynania Warsaw Sharks B. Rekiny nie straciły jednak ani jednego punktu z outsiderem grupy Crusaders Warszawa B. To oznaczało, że poza ostatnimi z wymienionych, pozostałe trzy ekipy miały bilans 2-1. Decydowały punkty stracone. Zespół z Białegostoku o dwa małe punkty przegrał rywalizację o ćwierćfinał i pozostała mu tylko walka o trzecie miejsce w grupie z Krzyżowcami. Tę batalię Ludzie z nizin wygrali 28:6. 

To jednak nie był koniec emocji tego dnia, bo bardzo ostry i zacięty mecz stoczyli warszawianie. Po dwóch kwartach było 8:9. Obu drużynom nie udało się po przerwie zdobyć punktów. Dzięki skutecznemu kopnięciu z pola i późniejszemu przyłożeniu to Rekiny okazały się minimalnie lepsze. 

W ćwierćfinale, który odbędzie się 7 października w Bielawie, Eagles zagrają z OFM Bielawa Snakes a Sharks z Wizards Opole. 

- Nasz mecz z Lowlanders decydował o tym, która drużyna wyjdzie z grupy. Lowlanders, mimo że odpadli, to byli jedną z najlepszych drużyn w tej grupie, ponieważ mieli najwięcej zawodników, którzy grali w Toplidze, a co za tym idzie, doświadczenia. Może nie do końca byli przygotowani na grę w tym formacie. W następnych latach na pewno będą groźniejsi. Drugi mecz był dla nas trudny, bo w pierwszym spotkaniu straciliśmy nominalnego biegacza. Do tego drugi rozgrywający, mogący też grać jako running back, został pod koniec pojedynku kontuzjowany. Początkowo gra podaniowa pozwoliła nam zdobywać jardy i pierwsze punkty. Kluczowym momentem był uraz jednego z naszych skrzydłowych, który grał też jako defensive back i returner, czyli Wojtka Szczyglaka na początku drugiej połowy. W końcówce ważniejsze było już zdrowie graczy niż ostateczny wynik. Z Wizards graliśmy w ubiegłym roku. Dla nas podstawowym celem było wyjście z grupy i teraz najważniejszy będzie ten pierwszy mecz na turnieju ćwierćfinałowym, bo wygrana daje awans do kolejnego etapu rozgrywek. Mamy w składzie kilku zawodników z Old Boys, więc będzie łatwiej się przygotować - powiedział Marek Włodarczyk, prezes Warsaw Eagles. 

- Wiedzieliśmy, że musimy wygrać z Crusaders i nie chcieliśmy stracić punktów. Nasza obrona od drugiej kwarty spotkania z Lowlanders gra bardzo dobrze, mimo że straciliśmy jakieś punkty. Byliśmy jednak spokojni o naszą defensywę i to się sprawdziło. Nasza ofensywa cały czas stara się zgrywać. Zaprezentowaliśmy kilka zagrywek, których nie pokazywaliśmy wcześniej. W starciu z Warsaw Eagles świetnie zarządzaliśmy czasem i nie pozwoliliśmy im w drugiej połowie zbyt wiele grać, a sami utrzymywaliśmy się przy piłce. To pozwoliło na zwycięstwo. Trzeba pamiętać, że w składzie Rekinów byli też zawodnicy mający za sobą grę w PLFA I a u nas jeden z reprezentantów Polski, Rafał Michaluk. Wiele osób przyzwyczaiło się do tego, że PLFA 8 jest ligą amatorską, a nie ma nic bardziej mylnego. Nasza drużyna gra w futbol i przygotowuje się tak samo, jak ekipy z PLFA I. Graliśmy ostro, ale zgodnie z przepisami. Sędziowie gwizdali i w jedną i drugą stronę, kary rozłożyły się w miarę po równo. Orły miały sporo okazji, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Naszym następnym przeciwnikiem będą Wizards Opole, którzy też mieli trudną grupę. Jesteśmy spokojni. Staramy się nie myśleć, co będzie dalej, tylko skupiamy się na najbliższym rywalu, byśmy to my byli jak najlepiej przygotowania do tego spotkania  - przyznał Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz, prezes Warsaw Sharks. 

- Eryk Mąkowski nie zdążył dojechać ze zgrupowania reprezentacji Polski. Staraliśmy się odzyskać prowadzenie. Udało nam się zdobyć przyłożenie w defensywie, jak i ofensywie. Do jeszcze jednego zabrakło nam dosłownie dwóch kroków. Zawodnik biegnąc stracił siły i upadł dwa jardy przed polem punktowym przeciwników, czego nie byliśmy w stanie wykorzystać w końcowej fazie. Szkoda, bo mało zabrakło, a byśmy mogli grać o wyższe cele. Do spotkania z Crusaders podeszliśmy na totalnym luzie, żeby tylko pokazać, że nie jesteśmy najsłabszą drużyną. Graliśmy i bawiliśmy się futbolem. Liczyliśmy na więcej i zawsze jest niedosyt, jeżeli przegrywa się na małe punkty. Turniej w Białymstoku pokazał, że możemy walczyć ze wszystkimi. Sharks wygrali grupę, a u siebie ich pokonaliśmy. Niewiele nam zabrakło, ale jesteśmy zadowoleni – stwierdził Łukasz Lewandowski, koordynator linii ofensywnej Primacol Lowlanders Białystok B. 

Wyniki 2. turnieju Grupy Wschodniej PLFA 8:
Primacol Lowlanders Białystok B - Warsaw Eagles B 12:20 (6:0, 0:8, 6:0, 0:12)
Warsaw Sharks B - Crusaders Warszawa B 16:0 (9:0, 0:0, 7:0, 0:0)
Mecz o 3. miejsce w grupie: Primacol Lowlanders Białystok B - Crusaders Warszawa B 28:6 (8:0, 8:6, 6:0, 6:0)
Mecz o 1. miejsce w grupie: Warsaw Eagles B - Warsaw Sharks B 8:9 (8:0, 0:9, 0:0, 0:0)
 

Przegrali, ale przeszli
Przed trzecim turniejem grupy południowej niezagrożony był awans OFM Bielawa Snakes. O drugim miejscu miał zdecydować mecz pomiędzy Wizards Opole a Raptors Racibórz. Drapieżne Ptaki zaskoczyły Czarodziejów i wygrały, co sprawiało że trzy drużyny miały bilans 1-2. Zwycięstwo było jednak zbyt niskie. Gdyby opolanie stracili jeszcze ze dwa punkty, to wówczas raciborzanie cieszyliby się z awansu do ćwierćfinału. 

Tak się jednak nie stało i Raptors pozostała walka z Miners Krause Wałbrzych. Brak promocji do kolejnej fazy rozgrywek podciął im jednak skrzydła i Górnicy okazali się zwycięzcami, zajmując ostatecznie trzecie miejsce w grupie. W rywalizacji o pierwszą lokatę swoją dominację potwierdziły Węże, nie tracąc ani jednego punktu przeciwko Wizards. 

- Wygrany mecz z Wizards przypieczętował naszą dominację w grupie południowej i zagwarantował nam pierwsze miejsce w tabeli. Mimo bardzo spokojnej i zachowawczej gry, naszej ofensywie udało się uzbierać 18 punktów. Natomiast defensywa po raz kolejny nie pozwoliła rywalowi na postawienie nogi w polu punktowym. Priorytetem w tym spotkaniu było ukończenie meczu bez kontuzji, co się udało. Teraz zbieramy siły i poprawiamy błędy, aby w ćwierćfinałach pokazać mocny i solidny futbol, a po meczu móc świętować zwycięstwo - podsumował Bartłomiej Stamulopulos, linebacker oraz trener przygotowania fizycznego OFM Bielawa Snakes. 

- W ostatniej kolejce Wizards przegrali z Raptors, a następnie my pokonaliśmy Drapieżne Ptaki. To udowodniło nam jeszcze bardziej, że drugie miejsce było na wyciągnięcie ręki. Może gdyby terminarz ułożył się dla nas inaczej i dane by nam było zagrać z Wizards w pełni sił, a nie jako drugi mecz, to możliwe że to my awansowalibyśmy z drugiego miejsca. To już jednak przeszłość. Pierwsza kolejka pokazała błędy w naszej grze, których wcześniej w sparingach nikt nie obnażył. Szkoda, bo po ich poprawie byliśmy lepszą drużyną, co udowodniliśmy w drugiej i trzeciej kolejce, ale było już za późno na awans. Cały klub Miners jest zmotywowany do ciężkiej pracy i głodny awansu. Teraz już, jako drużyna z doświadczeniem, a nie jako beniaminek, wejdziemy znacznie pewniejszym krokiem w rozgrywki ligowe 2018 - przyznał Paweł Sołtysiak, prezes i trener Miners Krause Wałbrzych. 

- Po dwóch porażkach w Bielawie, wiedzieliśmy że jedziemy grać do Opola o wszystko. Początek zapowiadał się świetnie. W meczu przeciwko Wizards po znakomitej serii naszej ofensywy, przyłożenie po akcji biegowej zdobył Adrian Rosik. Nasza obrona twardo i dzielnie broniła naszego pola punktowego dając szanse formacji ataku. Nie trzeba było długo czekać, żeby ofensywa zdobyła punkty. Tym razem Adrian Rosik zapunktował po akcji podaniowej. Cały mecz wygraliśmy wynikiem 12:6, jak się później okazało brakło nam dosłownie dwóch punktów żeby zagrać o pierwsze miejsce. Do drugiego meczu podeszliśmy już chyba z nieco gorszym nastawieniem i brakiem motywacji. Gra naszego zespołu była dużo lepsza niż na turnieju w Bielawie, mimo krótkiego okresu, udało nam się poprawić kilka błędów i ulepszyć niektóre zagrywki. Podsumowując cały sezon liczyliśmy na trochę więcej, przynajmniej na awans z grupy. Niestety było widać nasze braki w treningach i zgraniu zespołu, ale się nie poddajemy i będziemy chcieli poprawić to, co było złe w tym roku lub niedopracowane - stwierdził Patryk Szach, rozgrywający i trener ataku Raptors Racibórz. 

Wyniki 3. turnieju Grupy Południowej PLFA 8:
Wizards Opole - Raptors Racibórz 6:12 (6:12, 0:0, 0:0, 0:0)
Mecz o 3. miejsce w grupie: Miners Krause Wałbrzych - Raptors Racibórz 14:6 (0:0, 0:0, 8:6, 6:0)
Mecz o 1. miejsce w grupie: OFM Bielawa Snakes - Wizards Opole 18:0 (6:0, 0:0, 6:0, 6:0)
 

Kozły potwierdziły ambicje
W tej grupie kwestia awansu była już rozstrzygnięta przed tym turniejem.  Do rozwiązania pozostała sprawa ostatecznych miejsc. Kozły Poznań B nie zepsuły swojego bilansu. Pierwsze ich spotkanie z Warriors Lubin miało bardziej formę rozpoznawczą, by odpowiednio przygotować się do drugiego starcia i nie ponieść strat personalnych. Nie oznacza to jednak, że było nudno, bo to przerwy kibice byli świadkami remisu. Gospodarze w ostatniej kwarcie przechylili jednak szalę na swoją stronę, a w pojedynku o pierwsze miejsce nie dali już Wojownikom żadnych szans, skrupulatnie budując swoją przewagę. Trzeba jednak pamiętać, że lubinianie grali wąskim składem, a do tego doszły jeszcze kontuzje. 

Urazy nie omijały też Grizzlies Gorzów Wielkopolski. Niedźwiedzie straciły podstawowych biegaczy już we wcześniejszych zmaganiach, przez co trudno było o nawiązanie równorzędnej walki. W konsekwencji przegrali wszystkie cztery mecze, zajmując czwartą pozycję w grupie. Trzecie miejsce nie zadowala z kolei Żagań Shadows, ale futbol w tym mieście robi się coraz bardziej popularny, co może pozytywnie wpłynąć na drużynę. 

- Plan wypełniony. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Mecze z Warriors odbyły się bez żadnych problemów i kontuzji. Zdrowie zawodników jest najważniejsze. Pierwsza połowa pierwszego spotkania to było takie badanie rywala. Później cały czas kontrolowaliśmy już sytuację. Szkoda, że z Husarią nie spotkamy się w finale, bo fajnie by było, gdyby dwa zaprzyjaźnione kluby spotkały się dopiero na tym ostatnim etapie. Trudno, będziemy chcieli pokonać Husarię i awansować do finału - powiedział Bartosz Wika, menedżer Kozłów Poznań B. 

- Cieszymy się, że w pierwszym meczu nawiązaliśmy równorzędną walkę z tak utytułowaną drużyną, jak Kozły Poznań, grając 16-osobowym składem. Niestety, kontuzje dały nam się we znaki i już po pierwszej połowie graliśmy bez najlepiej punktującego skrzydłowego i kluczowego zawodnika na pozycji linebackera. Przy tak okrojonym składzie zawodnicy grali w obie strony, co przy dużej przewadze fizycznej graczy z Poznania sprawiło, że drugie spotkanie kończyliśmy, grając w jedenaście osób, naprawdę mocno zmęczeni. Mimo wszystko cała drużyna walczyła do ostatniego gwizdka o każdy jard boiska. W naszej grze zabrakło tym razem odrobiny bezczelności, ale nadrobimy to w meczu ćwierćfinałowym, gdzie gramy już o wszystko. Z pewnością nikt na nas nie stawia, ale jesteśmy zespołem z charakterem i łatwo skóry nie sprzedamy - zapewnił Patryk Budziosz, trener i rozgrywający Warriors Lubin. 

- Pomimo tego, że do Poznania jechaliśmy ze świadomością, że nie mamy już szans awansu do dalszej fazy rozgrywek, to chcieliśmy pokazać się z jak najlepszej strony. Dokładnie przeanalizowaliśmy grę formacji ofensywnej drużyny z Gorzowa i wyeliminowaliśmy większość błędów jakie popełniliśmy w pierwszym meczu. Bardzo dobrą pracę wykonał trener naszej defensywy, Noel Castillo, który rozpracował poczynania ofensywne naszych rywali. Cieszą zdobyte punkty, których w dwumeczu z Grizzlies zdobyliśmy ponad 80. W formacji ofensywnej postawiliśmy na bardzo fizyczną grę, w której świetnie odnaleźli się nasi zawodnicy liniowi, wykonując bloki otwierające drogę dla biegaczy. Świetną robotę po raz kolejny zrobili nasi running backowie, popisując się długimi akcjami biegowymi w pole punktowe rywali. Pojedynek w Poznaniu był również okazją do ogrania naszych nowych zawodników, którzy dołączyli do nas w tym sezonie i śmiało można powiedzieć, że będą oni dla nas cennym wzmocnieniem. Biorąc pod uwagę cały sezon, to czujemy niedosyt, bo faza play-off była w naszym zasięgu. Pod względem sportowym nie wykonaliśmy założonego planu minimum, ale jesteśmy zadowoleni z tego, że z roku na rok na nasze mecze przychodzi coraz więcej kibiców, a to oznacza, że futbol amerykański w Żaganiu zadomowił się na dobre - przyznał Jarosław Kilian, trener Żagań Shadows. 

- Kontuzje wyeliminowały naszych dwóch podstawowych biegaczy - Marcina Rybarczyka oraz Marka Łojka. Niedysponowany był też Bartek Grajek. Ponadto graliśmy bez wzmocnień w postaci importów. Daliśmy wystąpić tym, którzy grali mniej. Próbowaliśmy nowych rozwiązań, które częściowo wychodziły. Myślimy już o przygotowaniach do następnego sezonu - zdradził Artur Jakimiec, liniowy defensywny Grizzlies Gorzów Wielkopolski. 

Wyniki 3. turnieju Grupy Zachodniej PLFA 8:
Warriors Lubin - Kozły Poznań B 12:18 (0:6, 12:6, 0:0, 0:6)
Mecz o 3. miejsce w grupie: Shadows Żagań - Grizzlies Gorzów Wielkopolski 40:14 (6:8, 14:0, 6:6, 14:0)
Mecz o 1. miejsce w grupie: Kozły Poznań B - Warriors Lubin 18:0 (6:0, 6:0, 0:0, 6:0)


Turnieje Ćwierćfinałowe
Turnieje Ćwierćfinałowe PLFA 8 zostaną rozegrane 1 października w Poznaniu (org. Kozły) i 7 października w Bielawie (org. Snakes).

Następujące mecze wyłonią ekipy, które awansują do Turnieju Finałowego, którego rozegranie zaplanowane jest na 21 października.

Marcin Malinowski
mm.marcinmalinowski@gmail.com
Biuro Prasowe PLFA